Aktualności Aktualności

Wspomnienie o śp. Tomaszu Ogrodowczyku

Tomasz Ogrodowczyk – filmowiec, fotograf, autor nagrań głosów ptaków, scenariuszy i komentarzy filmowych, reżyser, dźwiękowiec, człowiek orkiestra, jak mówi się o takich, których aktywności i profesje długo można wyliczać. Pasjonat i znawca, koneser życia.

Można by teraz wymieniać nagrody i osiągnięcia, których było dużo za zrealizowane filmy, zdjęcia, wydawnictwa, napisane artykuły prasowe. Tomasz był zaangażowany we wszystko to, co działo się w Leśnym Studiu Filmowym, w każdą produkcję. Czasem to był najważniejszy element, czyli sam pomysł, bardzo często zdjęcia, projekty graficzne, bo grafikiem też był świetnym. Czasem to nadzór produkcyjny, kiedy czuwał, żeby z tego co robią inni wychodziły dzieła ciekawe.
Każdy, kto znał Tomka Ogrodowczyka, choćby tylko przez to, co stworzył, wiedział, że to człowiek wyjątkowego talentu.
Chyba można powiedzieć, że dziełem jego życia było wznowienie książek i filmów Włodzimierza Puchalskiego, na którym się wzorował. Był dumny, że przywrócił do obiegu twórczość Puchalskiego - nestora polskiej fotografii przyrodniczej i filmu. Żył tym wielkim projektem przez ostatnie kilka lat.

Najlepiej czuł się „w terenie”, rejestrując to, co w naszej przyrodzie najciekawsze i najpiękniejsze.
Ze swoim bratem Michałem tworzyli niezwykły duet operatorów filmowych. Nasz rodzimy film przyrodniczy niejednemu właśnie z nimi się kojarzył.
Był smakoszem muzyki, literatury, filmu. I kochał ludzi. Rozmowy i spotkania, wymianę żartów, bo nie lubił być zbyt poważny. Do każdego potrafił znaleźć drogę. Był cholerykiem, emocje w nim kipiały, w pracy od razu dało się zauważyć, że gdzieś wyjechał, bo zbyt cicho w Leśnym Studiu Filmowym. Może ta ekspresja była częściowo tym spowodowana, że szmat czasu spędzał w całkowitej ciszy, w ukryciach, podglądając zwierzęta.

Bardzo nam teraz smutno i wiemy, że Wam także. Tak wiele osób dzwoni, pisze, nie może uwierzyć.
Energii było w nim tyle, że jego liczni przyjaciele i znajomi mają teraz na pewno w pamięci pod dostatkiem obrazów, dźwięków, gestów. My zapamiętamy Tomka uśmiechniętego, gdzieś w firletkach, z kamerą albo aparatem.